Zapowiadany przez ministra program dopłat do loch budzi wątpliwości w branży hodowlanej. Przedstawiciele sektora zwracają uwagę, że ze wsparcia może skorzystać jedynie niewielka grupa hodowców, ponieważ pomoc ma być udzielana w ramach limitu de minimis. Wielu producentów trzody chlewnej wykorzystało już dostępny limit, szczególnie gospodarstwa położone na obszarach objętych ograniczeniami związanymi z ASF.

- Jeśli ktoś wykorzystał pomoc de minimis, to w tym momencie nie będzie mógł skorzystać, ale ta pomoc się odnawia, bo miałem takie rozmowy z rolnikami, którzy na początku powiedzieli, że "nie skorzystam z tej pomocy, bo już wyczerpałem limit", a teraz, rozmawiając w ostatnich dniach, mówią "odnowił mi się limit, chcemy zwiększenia". I o to też walczymy w Komisji Europejskiej, żeby limit pomocy de minimis był wyższy. Niestety nie ma możliwości sfinansowania z innych środków, bo jest to traktowane jako niedozwolona pomoc państwa - odsiedział minister na nasze pytanie zadane Podczas wizyty w gospodarstwie Wojciecha Styburskiego w gminie Kobylin w Wielkopolsce.

Jak dalej tłumaczy minister, trudno na tym etapie określić, ilu hodowców ostatecznie skorzysta z programu, ponieważ część rolników wykorzystała już limit pomocy de minimis, m.in. na

  • bioasekurację,
  • dopłaty do oprocentowania kredytów
  • zakup ziemi.

Ostateczna liczba beneficjentów będzie znana dopiero po rozpoczęciu naboru. Minister zaznacza jednocześnie, że jeśli pozwolą na to możliwości finansowe, resort będzie starał się kontynuować wsparcie w kolejnych latach. W tym kontekście wskazuje również na indywidualne znakowanie zwierząt, które ma być jednym z warunków otrzymania wsparcia. Od 22 października rolnicy będą mogli bowiem składać wnioski o dopłaty w wysokości 1000 zł do każdej zarejestrowanej lochy. Uruchomiona będzie także pomoc na zakup loszek hodowlanych – 2000 zł na sztukę, wypłacane w dwóch ratach.

Jak podkreśla minister, możliwości dalszego wsparcia hodowców będą zależały m.in. od dostępnych środków finansowych. Budżet na rolnictwo w 2027 r. ma wynieść około 76 mld zł, czyli podobnie jak w 2026 r. Dla porównania, w 2023 r. było to 67 mld zł.

Zakończyliśmy i rozliczyliśmy PROW na lata 2014–2020, dobrze wykorzystaliśmy środki w ramach KPO. W tej chwili skupiamy się na tym, żeby mądrze wykorzystać środki i przeprowadzić wszystkie potrzebne interwencje w ramach Planu Strategicznego na lata 2023–2027. Już dzisiaj podejmujemy jednak walkę o maksymalnie duży budżet na rolnictwo, przetwórstwo i obszary wiejskie po 2027 r., czyli w perspektywie 2028–2034 – zaznacza minister.

1000 zł do lochy i 2000 zł do loszki. Problemem limit de minimis — Illustration 1