- Cztery sztuki bydła Angus uciekły z pastwiska i zostały potrącone przez pociąg.
- Spółka kolejowa oszacowała szkody na około 110 tys. euro i zażądała pieniędzy od rolnika.
- Sąd uznał, że prawidłowo działające ogrodzenie elektryczne może być wystarczającym zabezpieczeniem bydła.
Cztery sztuki bydła uciekły prosto na tory
Sprawa dotyczyła czterech młodych sztuk bydła rasy Angus, które uciekły z pastwiska 5 stycznia 2006 r. Dzień wcześniej zwierzęta zostały oddzielone od matek. W pewnym momencie bydło wydostało się poza ogrodzenie i pobiegło w kierunku linii kolejowej oddalonej o około kilometr od pastwiska.
Zwierzęta weszły na tory i zostały potrącone przez pociąg pasażerski. W zdarzeniu nikt z ludzi nie ucierpiał, ale uszkodzenia składu kolejowego oszacowano na około 110 tys. euro. Spółka kolejowa zażądała później od rolnika odszkodowania, argumentując, że nie zabezpieczył zwierząt w odpowiedni sposób.
Sąd: ogrodzenie elektryczne było wystarczające
Sprawa trafiła do Wyższego Sądu Krajowego w Monachium. W wyroku z 15 stycznia 2010 r., sygn. 10 U 5748/08, sąd odrzucił roszczenie przewoźnika kolejowego.
Kluczowe znaczenie miał stan ogrodzenia. Z ustaleń wynikało, że zastosowane ogrodzenie elektryczne działało prawidłowo, było kontrolowane i nie stwierdzono wad konstrukcyjnych. Sąd podkreślił również, że pastwisko nie znajdowało się bezpośrednio przy ruchliwej drodze, a w otoczeniu nie stwierdzono szczególnych bodźców, które w oczywisty sposób mogłyby sprowokować bydło do ucieczki.
Sędziowie uznali więc, że rolnik dochował standardu, jakiego można oczekiwać od przeciętnie starannego hodowcy.
Rolnik nie musi stworzyć ogrodzenia, przez które bydło nigdy nie przejdzie
Bardzo ważnym elementem orzeczenia było stwierdzenie, że hodowca nie ma obowiązku stworzenia takiego ogrodzenia, które w każdych możliwych warunkach absolutnie uniemożliwi ucieczkę zwierząt.
Sąd odwołał się do tego, jak zachowałby się przeciętnie sumienny właściciel bydła w podobnych okolicznościach. W praktyce oznacza to, że odpowiedzialność nie powstaje automatycznie tylko dlatego, że zwierzęta przedostały się poza pastwisko.
Liczy się m.in. rodzaj bydła, sposób utrzymania, konstrukcja ogrodzenia, jego stan techniczny, regularność kontroli oraz zagrożenia występujące w otoczeniu.
W sprawie analizowano również, czy rolnik powinien zastosować mocniejsze ogrodzenie. Z opinii wynikało jednak, że nawet drut kolczasty czy bardziej masywna konstrukcja nie musiałyby zatrzymać spanikowanych zwierząt. Mogłyby jedynie opóźnić ich ucieczkę.
Sąd zwrócił też uwagę na dobrostan bydła. Zastosowanie bardziej agresywnego ogrodzenia tylko po to, aby za wszelką cenę zatrzymać spanikowane zwierzęta, mogłoby zwiększać ryzyko ich zranienia.
Oddzielenie od matek nie przesądziło sprawy
Przewoźnik kolejowy próbował również wykazać, że przyczyną ucieczki mogło być oddzielenie młodego bydła od krów-matek. Sąd nie uznał jednak, że w tych konkretnych okolicznościach rolnik naruszył zasady właściwej opieki.
Krowy znajdowały się na innym pastwisku, oddalonym o około 600 metrów. Według ustaleń zwierzęta nie mogły się wzajemnie widzieć, słyszeć ani wyczuwać. Nie stwierdzono też problemów z dobrostanem młodego bydła. Zwierzęta miały odpowiednią ilość paszy i wody oraz wystarczającą przestrzeń.
Po stwierdzeniu ucieczki właściciel oraz jego pracownik rozpoczęli poszukiwania i próbę schwytania bydła. Między opuszczeniem pastwiska a wypadkiem minęło około 40 minut. W tym czasie podejmowano działania mające doprowadzić do ponownego zabezpieczenia zwierząt.
Sąd uznał, że także w tym zakresie nie można było przypisać rolnikowi oczywistego zaniedbania.
Kiedy hodowca odpowiada za szkody wyrządzone przez bydło?
Podstawą rozstrzygnięcia był § 833 niemieckiego kodeksu cywilnego. W przypadku zwierząt gospodarskich właściciel może uniknąć odpowiedzialności, jeżeli udowodni, że dochował wymaganej staranności przy nadzorze i zabezpieczeniu zwierząt. W tej sprawie rolnik był w stanie to wykazać.
Sąd nie stwierdził wad ogrodzenia ani nieprawidłowości w jego kontroli. Nie wykazano również innych okoliczności, które powinny skłonić hodowcę do zastosowania dodatkowych zabezpieczeń. W efekcie hodowca nie musiał zapłacić około 110 tys. euro za szkody powstałe po zderzeniu pociągu z bydłem.
Źródło: agrarheute.com