- Gleaner T81 to największy model serii T (premiera w 2024 r.) z silnikiem AGCO Power 430 KM i zbiornikiem 13 734 l, zaprojektowany pod realia dużych gospodarstw w USA
- Kluczową różnicą jest system Natural Flow z poprzecznie ustawionym rotorem, który ma upraszczać konstrukcję, zmniejszać masę i ułatwiać serwis bez rezygnacji z wydajności
- Dlaczego Gleanera nie ma w Polsce i Europie: standardowa konfiguracja bywa zbyt szeroka na europejskie drogi, a AGCO stawia u nas na marki Fendt i Massey Ferguson oraz ich sieć sprzedaży
Takie maszyny bardzo lubimy, bo Gleaner ma własną historię, charakterystyczną koncepcję konstrukcyjną i bardzo konkretną filozofię: duża wydajność nie musi oznaczać maksymalnego skomplikowania maszyny. Mimo bycia w koncernie amerykańska marka utrzymała swoją odrębność, choć oczywiście pewne elementy korporacyjne musiały zostać zastosowane, są to m. in.: silniki AGCO Power, terminale czy kabiny znane z innych modeli.
Największy z modeli, czyli T81, którego mogliśmy zobaczyć u dealera AGCO (firma Ziegler) oraz na targach Farm Progress Show, dysponuje silnikiem AGCO Power o mocy znamionowej 430 KM (chwilowo może osiągać 471 KM). Do tego dochodzi zbiornik na 13 734 l ziarna i wydajność rozładunku sięgająca ok. 141 l/s.
Dlaczego AGCO oferuje Gleanery przede wszystkim na rynku północnoamerykańskim, zamiast wprowadzić je do europejskich gospodarstw? Żeby to zrozumieć, warto przyjrzeć się zarówno samej maszynie, jak i ponad stuletniej historii marki.
Gleaner T81 i własny pomysł na omłot
Gleaner T81 należy do najnowszej generacji kombajnów tej marki. Seria T została zaprezentowana przez AGCO w sierpniu 2024 r. jako konstrukcja, która ma łączyć wysoką wydajność z prostotą obsługi i serwisowania. Zresztą takie założenia zawsze towarzyszyły marce Gleaner i to się nie zmienia. W założeniu nie chodziło o stworzenie maszyny z jak największą liczbą elektronicznych funkcji, ale o poprawienie tych elementów, które mają bezpośredni wpływ na przebieg żniw.
To co najciekawsze w nowych Gleanerach to nie napęd czy silnik. Amerykańska marka stosuje bowiem własny system omłotu i separacji nazwany Natural Flow. W modelu T81 pracuje jeden poprzecznie ustawiony rotor o średnicy 762 mm i długości około 2235 mm. Zakres jego prędkości wynosi 179–480 obr./min na niskim przełożeniu oraz 336–903 obr./min na wysokim.
I słowo „poprzeczny” jest tutaj kluczowe. Wiele dużych kombajnów, które znamy z europejskich pól, wykorzystuje rotory ustawione wzdłużnie. Gleaner poszedł inną drogą, rozwijając własną koncepcję przepływu masy przez zespół młócący i separujący. W praktyce chodzi o to, aby materiał przemieszczał się przez maszynę możliwie płynnie, przy ograniczeniu niepotrzebnych zmian kierunku i dodatkowych elementów mechanicznych. Marka podkreśla, że jej konstrukcja pozwala ograniczyć liczbę części, zmniejszyć masę maszyny i ułatwić dostęp do podzespołów.
Konstruktorzy od lat podkreślają, że nie chcą rozbudowywać kombajnu bez wyraźnej korzyści dla użytkownika. W serii T AGCO wskazuje na zastosowanie spawanej ramy pomocniczej oraz napędów wykorzystujących pasy i wały zamiast przekładni, pomp i silników. Ma to ograniczać masę i liczbę elementów wymagających obsługi.
Gleaner stawia też na prosty napęd
W nowej serii T producent zastosował układ jezdny Dura Drive. To dwuzakresowa przekładnia, która pozwala zmieniać zakres podczas jazdy. Prędkość maksymalna w trybie drogowym wynosi 40 km/h. Sterowanie uzupełnia dźwignia wielofunkcyjna o charakterystyce przypominającej obsługę przekładni bezstopniowej (nie jest to CVT).
W wyposażeniu znalazły się także blokada mechanizmu różnicowego, opcjonalny napęd tylnej osi, hydrauliczne odwracanie kierunku obrotów rotora oraz osłony ułatwiające dostęp do podzespołów. Ten ostatni element może wydawać się mało spektakularny, ale podczas intensywnych żniw każda zaoszczędzona minuta serwisu ma znaczenie.
Trzej bracia z Kansas, czyli początki marki Gleaner
Zapewne wiele osób zastanawia się skąd wzięła się taka marka jak Gleaner. Nie jest znana w Europie i zapewne są czytelnicy, którzy nie mają pojęcia o jej istnieniu. Z punktu widzenia Amerykanów historia Gleanera jest bardzo ciekawa i w pewnym momencie był to jeden (obok Internationala i John Deere'a) z najważniejszych producentów kombajnów na tamtejszym rynku. Zaś cała historia firmy ma cały czas duży wpływ na to jak budowane są w tej chwili te maszyny.
Sama nazwa Gleaner pochodzi od angielskiego słowa gleaning, które oznacza zbieranie resztek plonów pozostałych na polu po głównych żniwach. Była więc obietnicą skutecznego odzyskiwania ziarna z pola i małych strat przy zbiorze. Podobno inspiracją był obraz zatytułowany "Des glaneuses" autorstwa francuskiego malarza Jeana-François Milleta, ukończony w 1857 r. Znajduje się on w Musée d’Orsay w Paryżu. Czy taka romantyczna wersja wydarzeń jest prawdziwa? Nie wiemy, ale tego rodzaju legendy krążą po świecie miłośników techniki rolniczej.
Rozwijający się Gleaner został zakupiony w 1955 r. przez Allis-Chalmers. Dzięki temu bardzo popularny amerykański producent traktorów miał w portfolio także maszyny żniwne. I to bardzo dobre oraz popularne w USA.
Gleaner argumentował, że jego rozwiązanie ogranicza konieczność zmiany kierunku przepływu masy i pozwala uzyskać dużą powierzchnię separacji bez wydłużania maszyny. Widać to patrząc na pracjącego Gleanera, który jest zdecydowanie krótszy i nieco szerszy. W ówczesnej serii N zastosowano też system przyspieszania ziarna przed sitami, dzięki czemu można było skuteczniej oddzielać plewy i zanieczyszczenia.
Co jeszcze wyróżniało Gleanera?
Jednym z ciekawszych elementów technologii Gleanera są tzw. accelerator rolls, czyli rolki przyspieszające materiał przed właściwym czyszczeniem na sitach. Ziarno i drobne zanieczyszczenia oddzielone przez rotor trafiają na dwie rolki, które nadają im większą prędkość. Następnie strumień materiału przechodzi przez przepływ powietrza, który pomaga usunąć lekkie plewy jeszcze przed dotarciem do sit.
Zamiast obciążać sita całą masą materiału, kombajn wykonuje część pracy wcześniej. Gleaner podkreślał, że taki układ zwiększa wydajność czyszczenia, poprawia jakość próbki ziarna i pomaga ograniczać straty.
Umieszczone zawsze idealnie pośrodku maszyny kabiny wyglądały jak wykonane praktycznie z samych szyb, były mocno przeszklone i kanciaste. W kabinie Vision z 2016 r. pojawił się również terminal Tyton, który integrował funkcje sterowania maszyną i systemów rolnictwa precyzyjnego, ale to już znamy z innych maszyn AGCO, tylko pod inną nazwą handlową.
Gleaner był także jedną z pierwszych marek, które wprowadziły na rynek 12-rzędowy heder do kukurydzy (1980 r.). To rozwiązanie odpowiadało na rozwój dużych amerykańskich gospodarstw, w których wydajność zbioru zależała nie tylko od kombajnu, ale również od szerokości roboczej przystawki.
Jak Gleaner trafił do AGCO?
Sam koncern AGCO utworzono w 1990 r., gdy grupa menedżerów przejęła północnoamerykańską działalność Deutz-Allis od niemieckiego koncernu KHD (Klöckner-Humboldt-Deutz). Właściciel marki Deutz-Fahr w 1985 r. przejął rolniczy pion legendarnej, amerykańskiej spółki Allis-Chalmers, a co za tym idzie także markę Gleaner. Pod rządami Deutz-Allis kombajny Gleaner były nadal produkowane, jednak zyskały jedną istotną zmianę techniczną, w części modeli zaczęto montować niemieckie, chłodzone powietrzem silniki Deutz.
Warto w tym miejscu przypomnieć przejęcia AGCO, bo mają one wpływ na historię Gleanera. W 1991 r. zakupiono od FiatAgri markę Hesston (lidera w maszynach zielonkowych). Trzy lata później do AGCO trafił Massey Ferguson, co otworzyło firmie drzwi do rynków na całym świecie. Kolejne przejęcia to: Fendt w 1997 r., Ag-Chem i prawa do produkcji Challengera od Caterpillara w latach 2001 i 2002 r. czy Valtra i Sisu Diesel w 2004 r. Ciekawa gdzie byłby Ursus, gdyby udało się dogadać w latach 90. Przypominamy, że rozmowy trwały w czasie, gdy AGCO nie miało jeszcze Valtry i Fendta.
W latach 1985-2000 firma Gleaner straciła znaczny udział w rynku na rzecz innych producentów z szerszą bazą dealerską i liniami produktów rolniczych, które oferowały przewagę w zakresie marketingu i obsługi klienta. Kolejnym problemem dla firmy był fakt, że niektóre z jej kombajnów były wyposażone w chłodzone powietrzem silniki Deutz. Mimo to Gleaner cały czas ma rozpoznawalną pozycję w Ameryce Północnej, połączoną zazwyczaj z siecią dealerską AGCO, grono lojalnych klientów i coś co ich wyróżnia, czyli charakterystyczną konstrukcję.
Gdzie produkowane są Gleanery?
Produkcja kombajnów Gleaner została przeniesiona do zakładu AGCO w Hesston (dawna fabryka Hesston) w stanie Kansas w 2000 r. Wcześniej maszyny powstawały w Independence w stanie Missouri. Przeniesienie produkcji miało pozwolić na wykorzystanie nowocześniejszego zakładu i skupienie prac inżynieryjnych oraz produkcyjnych w jednym miejscu.
Dlaczego Gleanera nie ma w Polsce i Europie?
Gleaner technicznie mógłby być oferowany w Europie, bo jego silnik spełnia normę emisji spalin Tier IV Final, a sama konstrukcja nie jest ograniczona wyłącznie do jednego rodzaju upraw. Jednak są pewne ograniczenia, które sprawiają, że Gleaner nie może być u nas oferowany. Ze względu na swoją konstrukcję i przeznaczenie głównie na rynek północnoamerykański oraz australijski, maszyna w standardowej konfiguracji (zwłaszcza z podwójnymi kołami przednimi, np. 520/85R42 duals) jest zbyt szeroka na europejskie drogi i przekracza standardowy limit skrajni drogowej 3 metrów. Podobnie było także z poprzednimi modelami tej marki. Problem leży także w strategii rynkowej i dostosowaniu oferty do lokalnych potrzeb.
Gleaner ma przede wszystkim ugruntowaną pozycję w Ameryce Północnej. Tamtejsi rolnicy znają markę, istnieje sieć dealerów i serwisu, a konstrukcja została opracowana z myślą o specyfice tamtejszych gospodarstw. W Europie AGCO ma już markę Fendt, której kombajny IDEAL są oferowane w różnych wersjach. Jest także Massey Ferguson z własną ofertą maszyn żniwnych. Wprowadzanie kolejnej marki wymagałoby stworzenia lub rozbudowania sieci sprzedaży, zapewnienia części i obsługi technicznej, określenia, do jakiej grupy klientów miałaby trafić. No i pozostaje problem szerokości maszyny.