• Na giełdzie VEZG w Niemczech rekomendowana cena tuczników spadła do 1,32 euro/kg, czyli o 8 eurocentów tydzień do tygodnia.
  • W polskich skupach i ubojniach spadki są łagodniejsze: stawki są niższe o ok. 10 gr, a klasa E to dziś 5,60–6,10 zł/kg netto.
  • Hodowcy wskazują na brak opłacalności i rosnące koszty pasz, a perspektywy poprawy rynku trzody pozostają niepewne.

Warto przypomnieć, że podczas środowej sesji giełdy niemieckiego zrzeszenia VEZG obniżono rekomendowaną cenę tuczników do poziomu 1,32 euro za kilogram tucznika o mięsności 57 proc. Cena ta była aż o 8 eurocentów niższa niż przed tygodniem, co w przeliczeniu na złotówki dało spadek o około 35 - 40 groszy. Takich też korekt obawiano się w kontekście cenników krajowych ubojni. 

Ceny tuczników w Polsce 30.10.2026

Jak dotąd w krajowych skupach nie odnotowaliśmy aż tak dotkliwych obniżek cen. W ostatnich dniach rzeczywiście wystąpiły korekty w dół, niemniej nie aż tak wysokie, jak wynikałoby to z notowań niemieckich. W porównaniu z ubiegłym tygodniem odnotowane przez nas stawki są niższe o około 10 groszy. 

Za tuczniki w klasie E krajowe ubojnie oferują obecnie hodowcom stawki na poziomie 5,60 - 6,10 zł netto za kilogram. Średnia cena tuczników o tej mięsności to około 5,80 zł netto za kilogram. Z kolei żywiec wieprzowy wyceniany jest średnio na 4,30 zł netto za kilogram. Stawki wahają się w zakresie 3,90 - 4,80 zł netto za kilogram. 

Hodowcy pod ścianą

Fakt, że obniżki cen nie są tak duże jak oczekiwano, to jedyna dobra wiadomość, jaką możemy tu przytoczyć. Niestety przy obecnych stawkach nie ma mowy o zachowaniu jakiejkolwiek opłacalności produkcji. Sprawę pogarsza fakt, że w ostatnim czasie notujemy dostrzegalny wzrost cen zbóż paszowych czy śrut poekstrakcyjnych. Jeżeli ktoś nie poczynił zapasów latem, to obecnie takowy zakup wiąże się z większym kosztem. Sytuację pogarsza fakt, że za bardzo nie widać obecnie perspektyw na jakąkolwiek poprawę sytuacji. Wprawdzie pojawiają się głosy mówiące o delikatnym ożywieniu związanym z nadchodzącym sezonem świątecznym, jednak warto przypomnieć, że od lat nie widzieliśmy efektu działania tego czynnika sezonowego. Hodowcom pozostaje zatem czekać i próbować dotrwać do lepszych czasów, które nie wiadomo jednak kiedy nastąpią.