- Aleksander Dargiewicz z Polpig wskazuje, że kryzys na rynku trzody chlewnej ma charakter globalny i dotyczy nawet krajów o najniższych kosztach produkcji, jak Brazylia
- Kluczowym czynnikiem presji cenowej mają być Chiny, które zwiększyły produkcję wieprzowiny, a eksporterzy szukają dziś alternatywnych rynków zbytu przy słabym popycie
- W UE i w Polsce ceny skupu pozostają pod presją, a zdaniem eksperta poprawa może przyjść dopiero wraz z redukcją pogłowia świń
- Więcej tematów związanych z produkcją trzody poruszymy już 18 listopada podczas konferencji Narodowe Wyzwania w Rolnictwie. Już teraz zgłoś swój udział w wydarzeniu!
Prezes Polpgiu zwraca uwagę na fakt, że obecnie praktycznie we wszystkich głównych regionach produkcji, hodowcy trzody chlewnej ponoszą straty:
- Dotyczy to nawet Brazylii, która należy do krajów o najniższych kosztach produkcji. Wcześniej zdarzało się, że problemy w jednym regionie równoważyła lepsza sytuacja w innym. Obecnie jednak kryzys ma charakter globalny, a możliwości jego złagodzenia są znacznie bardziej ograniczone – mówi w rozmowie z naszą redakcją mówi ekspert.
Ekspert szczególną uwagę zwraca na Chiny, które odpowiadają za około połowę światowej produkcji wieprzowiny. W ostatnich latach kraj ten znacząco zwiększył produkcję, co przyczyniło się do powstania nadwyżki na rynku:
- Sytuacja w tym kraju ma istotne konsekwencje dla pozostałych uczestników rynku. Kraje, które dotychczas eksportowały duże ilości wieprzowiny do Chin, muszą szukać alternatywnych rynków zbytu. Nie jest to jednak proste, ponieważ popyt nie rośnie na tyle szybko, aby wchłonąć całą nadwyżkę. W rezultacie presja podażowa utrzymuje się w wielu regionach świata, a ceny pozostają pod presją – mówi Dargiewicz.
Unia Europejska pod presją
Ekspert zwrócił uwagę na zróżnicowaną sytuację dotyczącą pogłowia świń w Europie. Hiszpania i Dania w ostatnim czasie nadal zwiększały liczebność stada, podczas gdy np. w Holandii pogłowie spadło o blisko 7 proc. Ograniczenie produkcji w niektórych krajach nie jest jednak wystarczające, aby zrównoważyć wzrost w pozostałych państwach.
- Sytuację dodatkowo pogarszają ograniczone możliwości eksportowe. Szczególnie widoczny jest problem Hiszpanii, która w związku z zamknięciem chińskiego rynku nie mogła w pełni wykorzystać dotychczasowych kanałów sprzedaży. Nadwyżka produkcji pozostaje więc na rynku europejskim, zwiększając presję na ceny skupu – mówi prezes Polpigu.
Jak dodał, jeżeli hodowcy nadal będą ponosić na produkcji straty – a tak niestety prawdopodobnie będzie, pogłowie świń zacznie spadać w całej Unii Europejskiej.
Sytuacja w Polsce
W przeciwieństwie do części krajów europejskich pogłowie świń w ostatnim czasie nieco wzrosło. Zdaniem naszego rozmówcy jest to jedna z przyczyn, dla których ceny skupu w Polsce są niższe niż na przykład w Niemczech.
- Poza tym niemiecki rynek częściowo odbudował możliwości eksportowe, między innymi dzięki dostępowi do wybranych rynków pozaunijnych. Wśród kierunków, które zyskały na znaczeniu, wymieniane są Filipiny. Lepsze możliwości sprzedaży nieco łagodzą niemiecki kryzys branży.
Sytuacji nie poprawia poziom konsumpcji wieprzowiny w Polsce. Wprawdzie w ostatnim czasie minimalnie wzrosło spożycie tego rodzaju mięsa, jednak zmiana ta nie jest w stanie zrównoważyć nadpodaży.
Unijna wieprzowina nie jest w stanie konkurować na globalnym rynku
Prezes Polpigu zaznacza, że możliwości konkurowania europejskich producentów na rynkach pozaunijnych są ograniczone. Na wielu z nich podstawowym kryterium wyboru jest cena:
- Na rynkach trzecich nie jesteśmy w stanie skutecznie konkurować wyłącznie wyższymi standardami dobrostanu czy jakością mięsa, ponieważ dla wielu odbiorców różnice te mają mniejsze znaczenie niż koszt zakupu. Tymczasem europejscy producenci ponoszą wyższe koszty związane między innymi z wymaganiami regulacyjnymi i standardami produkcji. W efekcie trudno jest im zaoferować wieprzowinę po cenie konkurencyjnej wobec produktów pochodzących z USA czy Brazylii. Dlatego nie widzę obecnie dużych możliwości szybkiej poprawy sytuacji europejskiego eksportu na rynkach trzecich. W dłuższej perspektywie, warunki konkurencji mogą się zmienić. Na dziś jednak konkurencyjność cenowa pozostaje jednym z najważniejszych ograniczeń – ocenia Dargiewicz.
Kiedy można spodziewać się poprawy sytuacji?
Zdaniem Aleksandra Dargiewicza poprawa sytuacji na rynku trzody w dużej mierze będzie zależała od szybkości redukcji pogłowia na świecie:
- Trudno dziś jednoznacznie określić tempo tego procesu, ale skoro producenci praktycznie na całym świecie ponoszą straty, presja na ograniczanie produkcji powinna być silna. Prognozy zakładające poprawę sytuacji w drugim kwartale przyszłego roku nie wydają mi się pozbawione podstaw. Istnieją przesłanki, by sądzić, że do tego czasu pogłowie świń może się na tyle zmniejszyć, aby przełożyło się to na niższą podaż i poprawę relacji cenowych na rynku – komentuje ekspert.
Zaznacza jednak, że sam spadek pogłowia nie oznacza automatycznie szybkiego wzrostu cen. Znaczenie będą miały również popyt, sytuacja eksportowa i tempo, w jakim poszczególne kraje ograniczą produkcję.
Trudny rok dla producentów
Ekspert wskazuje również na trudną sytuację w jakiej znaleźli się krajowi producenci trzody. W ciągu ostatnich miesięcy nastąpiły bowiem zaledwie dwa – i to stosunkowo krótkie okresy lepszej koniunktury:
- Nastroje wśród hodowców nie są dobre. W warunkach kryzysu niewielu myśli o rozwoju czy nowych inwestycjach. Priorytetem staje się przetrwanie i utrzymanie płynności finansowej. Gospodarstwa dysponujące większymi rezerwami gotówki mają szansę utrzymać dotychczasową skalę produkcji. Te, które nie mają takiego zabezpieczenia, muszą ograniczać działalność. Nie jest to zjawisko zaskakujące. Tak właśnie działa cykl świński: okresy wysokich cen zachęcają do zwiększania produkcji, a późniejszy wzrost podaży prowadzi do spadku cen i strat. W konsekwencji część producentów ogranicza pogłowie, co po pewnym czasie zmniejsza podaż i stwarza warunki do odbudowy cen – podsumowuje ekspert.