• Romanowscy prowadzą niewielkie rodzinne gospodarstwo mleczne, w którym podstawą produkcji są użytki zielone i wypas krów.
  • Najważniejszą innowacją był udział w projekcie Zielone Mleko i produkcja surowca o zwiększonej zawartości części składników prozdrowotnych.
  • Gospodarze pokazują, że innowacja nie musi oznaczać zakupu kolejnej maszyny – może polegać na zmianie sposobu produkcji, ograniczeniu kosztów i postawieniu na jakość.
  • Obejrzyj pozostałe reportaże z gospodarstw biorących udział w tegorocznej edycji konkursu Innowacyjny Farmer.

Niewielkie gospodarstwo, inny pomysł na produkcję

Gospodarstwo Jolanty i Grzegorza Romanowskich znajduje się na Warmii, w miejscowości Kobyliny. Jest to gospodarstwo rodzinne, prowadzone przez dwie osoby. Powierzchnia wynosi około 30 ha, a praktycznie cały areał stanowią użytki zielone. Kierunkiem produkcji jest bydło mleczne. Obecnie stado liczy ponad 30 sztuk bydła, w tym około 20 krów dojnych. Już na pierwszy rzut oka nie jest to gospodarstwo, które miałoby konkurować skalą produkcji czy rozbudowanym parkiem najnowszych maszyn. I właśnie na tym polega jego specyfika. Romanowscy nie postawili na maksymalną intensyfikację, lecz na możliwie naturalny system utrzymywania bydła i wykorzystanie tego, czym gospodarstwo dysponuje – przede wszystkim łąk i pastwisk. Łąki prowadzone są bez nawozów mineralnych i środków ochrony roślin. Podstawą żywienia zwierząt są trawy, a w okresie pastwiskowym krowy przebywają na zewnątrz przez całą dobę. Dawka jest uzupełniana paszą treściwą. Taki system ma zapewniać nie tylko odpowiednią produkcję mleka, lecz także jego określoną jakość.

Zielone Mleko – tutaj zaczęła się największa innowacja

Najważniejszym przedsięwzięciem, w które zaangażowali się Romanowscy, był projekt Zielone Mleko. Jego założenie było stosunkowo proste – sprawdzić, jak system żywienia oparty w dużej mierze na pastwisku, trawach i ziołach wpływa na skład produkowanego mleka.

Zielone Mleko to była największa innowacja, jaką wprowadziliśmy w naszym gospodarstwie. Jesteśmy zwolennikami ekologii, zdrowego żywienia bydła, mamy łąki i pastwiska ekologiczne – mówił Grzegorz Romanowski.

W ramach projektu najpierw wykonano analizy gleby. Na użytkach zielonych zastosowano specjalnie przygotowane mieszanki traw z dużym udziałem ziół, a w kolejnym etapie rozpoczęto badanie mleka produkowanego przez krowy korzystające z takiego systemu żywienia. Próbki pobierano w okresie pastwiskowym, a następnie analizowano m.in. pod kątem zawartości składników uznawanych w projekcie za prozdrowotne. Założenie było ambitne. Mleko miało zawierać od 20 do 30 proc. więcej wybranych składników niż mleko zbiorcze.

Wyniki były lepsze od założeń

Jak relacjonuje Grzegorz Romanowski, osiągnięte wyniki okazały się w części parametrów jeszcze lepsze. W przypadku beta-karotenu różnica miała przekroczyć 39 proc., a w przypadku analizowanych kwasów omega sięgać około 40 proc. w porównaniu z mlekiem zbiorczym.

Założenia tego programu były takie, żeby pozyskać od 20 do 30 proc. składników prozdrowotnych w mleku więcej niż w mleku zbiorczym. Wyniki pokazały się być lepszymi niż założenia – mówił Romanowski.

Projekt nie zakończył się jedynie na badaniach laboratoryjnych. Z mleka pozyskiwanego w ten sposób rozpoczęto także produkcję sera o podwyższonych walorach prozdrowotnych. Tym samym zmiana sposobu prowadzenia użytków zielonych i żywienia zwierząt została przełożona na konkretny produkt końcowy. I właśnie tutaj najlepiej widać innowacyjność gospodarstwa. Nie chodzi o pojedynczą maszynę czy urządzenie. Punktem wyjścia jest gleba i skład runi pastwiskowej, kolejnym etapem żywienie zwierząt, następnie analiza mleka, a na końcu produkt przeznaczony dla konsumenta.

8,5 tys. litrów bez pogoni za rekordem

Romanowscy podkreślają, że ich celem nigdy nie było osiąganie maksymalnej możliwej wydajności krów. Przy przyjętym systemie utrzymania stado osiąga około 8,5 tys. litrów mleka od krowy rocznie. Dla gospodarzy istotniejsza od rekordowych wyników jest stabilność produkcji, zdrowotność zwierząt oraz możliwość utrzymania wydajności przy wykorzystaniu przede wszystkim własnych użytków zielonych.

Wydajności może nasze nie są rekordowe, ale zważywszy na warunki, że karmimy je trawami ekologicznymi, wydajność, która nie zaniża średniej krajowej, 8500 litrów, jest chwalona przez doradców żywieniowych z różnych firm – mówił Grzegorz Romanowski.

W praktyce oznacza to próbę znalezienia równowagi pomiędzy produkcją, kosztami i warunkami utrzymania zwierząt. Gospodarstwo nie próbuje kopiować modelu wielkotowarowej produkcji mleka, lecz wykorzystuje własne możliwości.

Nie każda innowacja musi być nową maszyną

Ciekawie wygląda również podejście Romanowskich do mechanizacji. Gospodarze nie zakładają, że każdą pracę muszą wykonywać własnymi, nowymi maszynami. Posiadany sprzęt utrzymują w sprawności, a część bardziej specjalistycznych prac zlecają usługowo. Grzegorz Romanowski przytaczał prosty rachunek. Jeżeli maszyna miałaby kosztować kilkadziesiąt tysięcy złotych i pracować tylko przez krótki okres w roku, bardziej opłacalne może być zapłacenie sąsiadowi za wykonanie usługi. W przypadku niewielkiego gospodarstwa taki model pozwala uniknąć zamrażania kapitału w sprzęcie, którego potencjał byłby wykorzystywany tylko w niewielkim stopniu. To również można traktować jako element innowacyjnego zarządzania. Zamiast powiększania parku maszynowego za wszelką cenę gospodarstwo koncentruje środki tam, gdzie mogą one rzeczywiście poprawić efektywność lub jakość produkcji.

Są wyniki hodowlane i nagrody

Efekty wieloletniej pracy Romanowskich były już wielokrotnie oceniane również poza gospodarstwem. Zdobyli tytuł Gospodarstwa Roku w konkursie Spomleku, a dwukrotnie znaleźli się w finale ogólnopolskiego konkursu Rolnik Farmer Roku. Otrzymali również nagrodę specjalną rektora uczelni bydgoskiej. Sukcesy odnoszą również zwierzęta. Bydło Romanowskich prezentowane jest podczas warmińsko-mazurskich wystaw hodowlanych. Jedna z jałówek zdobyła tytuł pierwszej wiceczempionki, a w 2026 r. krowa z gospodarstwa została czempionem swojej kategorii. Dla gospodarzy jest to dodatkowe potwierdzenie, że ekstensywniejszy system utrzymania nie musi oznaczać rezygnacji z dobrych parametrów produkcyjnych czy hodowlanych.

Kolejny krok – zagroda edukacyjna

Romanowscy chcą również pokazywać gospodarstwo osobom, które na co dzień nie mają kontaktu z rolnictwem. W gospodarstwie odbywały się już praktyki uczniów szkół rolniczych, przyjeżdżały tam również grupy dzieci. Obecnie gospodarze starają się o certyfikat zagrody edukacyjnej. W przyszłości chcą w praktyczny sposób pokazywać, skąd bierze się mleko, jak wygląda utrzymywanie bydła na pastwisku oraz jak kolejne elementy produkcji – od gleby i trawy po gotowy produkt – są ze sobą powiązane.

Historia Romanowskich dobrze wpisuje się w ideę konkursu Innowacyjny Farmer 2026. Pokazuje bowiem, że innowacyjność gospodarstwa nie musi być mierzona liczbą monitorów w ciągniku, wielkością maszyn czy skalą inwestycji. W tym przypadku zaczyna się od pastwiska. Dalej jest odpowiednio prowadzona ruń, sposób żywienia, badania jakości mleka, dobrostan zwierząt i kontrola kosztów. Efektem ma być produkt o możliwie wysokiej jakości – wytwarzany w niewielkim, rodzinnym gospodarstwie.

Article illustration — Illustration 1